IR49 1935-1939

Poniższy tekst jest tłumaczeniem monografii pułku Wehrmachtu  o numerze 49.

Prezentowany tekst jest publikowany wyłącznie w celach historycznych, naukowych i edukacyjnych. W żaden sposób nie wyraża poglądów oraz przekonań członków SRH „Die Kampfgruppe Hoffmeyer”.

25 lat upłynęło od zakończenia wojny, zanim ta książka mogła znaleźć się w Waszych rękach. Jest ona dedykowana dla naszych poległych towarzyszy.

Częściowa utrata dzienników wojennych, innych historycznych dokumentów wojennych, a także charakterystyczna dla każdej wojny niewola oraz konieczność ułożenia nowego życia przez tych, którzy z niej powrócili są powodami tego opóźnienia. Ale uparcie trzymaliśmy się nadziei, że historia pułku nadal może zostać zapisana. Za zrealizowanie tego należy dziękować kolegom Suttmann i Uhr. Wielu epizodów wojennych dotyczyła tylko skromna ilość dokumentów. Zostały uzupełnione osobistymi wspomnieniami kolegów. Nadawali oni wydarzeniom życia
i koloru. Stworzyli ludzką atmosferę. W tym miejscu należą się podziękowania wszystkim, którzy w tym pomogli.

Im dłużej trwała wojna, tym większe stawało się obciążenie na barkach piechoty. Do ostatka, Ślązak przynosił chlubę swej ojczyźnie
i utrzymywał swoją reputację jako przyzwoity, niezawodny i dzielny żołnierz.

 

I Formowanie 

Pięcioletni spokój

W latach przejściowych 1934/1935 w wyniku przejścia Reichswehry do Wehrmachtu i budowy armii „nasz pułk” został utworzony w roku 1934. Najpierw przez społeczeństwo z trudem dostrzeżony, ale potem powitany przez obywateli miasta, stolicy Śląska – Wrocławia, który stał się w ciągu roku 1934 „Domem Pułku” według starych tradycji. Wrocławianie nie witali swoich pułków, ponieważ nie byli militarystami. Dlatego, że byli z pogranicza, pokojowo współżyli z sąsiadami. Prawie wszędzie w Niemczech ludzie żyli w takiej tolerancji jak w tym mieście. Wrocławianie jednak na podstawie niezliczonych, poważnych doświadczeń dowiedzieli się jak ważna dla pokoju jest obecność silnych sił obronnych. Więc doceniali „swoich” żołnierzy jako strażników wolności i sprawiedliwości.

Nowy regiment otrzymał początkowo nazwę „Pułk piechoty Wrocław”. Rdzeń tworzyli żołnierze III Batalionu 7 Pruskiego Pułku Piechoty (Wrocław) , którzy pozostali w nowo utworzonym III Batalionie. W Oels (dzisiaj Oleśnica) poprzez przejęcie obowiązków 7 pułku piechoty powstał I Batalion Pułku Piechoty Wrocław. II Batalion i 14 Kompania Przeciwpancerna powstały głównie z części III Batalionu 12 pułku piechoty z poligonu w Neuhammer a. Quis (dziś Świętoszów). We wrocławskich koszarach w części z Policji Państwowej powstał IV (później pierwszy) Batalion.

W Breslau-Carlowitz (obecnie Wrocław Karłowice) sformowany został sztab pułku oraz 13 Kompania. Już pierwszego października 1934 roku pierwszy dowódca pułku, Pułkownik von Hannecken meldował: „Formowanie Pułku piechoty Breslau zakończone”.

Jednak cały rok trwała budowa nowych koszar we Wrocławiu-Karłowicach i Wrocławiu-Różanka i Wrocławski Dom Pułku mógł w pełni przenieść sie do miasta. Ale we wrześniu 1935 roku zostało to ukończone. Sztab pułku, II Batalion, III Batalion, 13 i 14 Kompania przeniosła się do Karłowic. IV Batalion (później I) zajął kwatery w Różance (Rosenthal).

W związku z przeprowadzką do nowej lokalizacji (1 października 1935) pułk otrzymał nazwę: „49 Pułk Piechoty” (w 1942 roku przemianowany na 49 Jäger-Regiment). Zachował jednak swą liczbę aż do samego końca w 1945 roku. Podczas 2 wojny światowej przybrał także określenie Błękitnej Wstęgi za swoje poświęcenie, służbę i męstwo.
W tym czasie I batalion otrzymał tradycje 7 wschodniopruskiego pułku piechoty nr.155, II Batalion tradycje 4. Dolnośląskiego pułku piechoty nr. 51 i III Batalion tradycje Pułku Grenadierów Króla Fryderyka III nr. 11.
W tym składzie pułk należał do 28 Dywizji Piechoty (Generał porucznik von Obstfelder) i VIII Korpusu Armijnego (Generał kawalerii Kleist / od 1938 Generał piechoty Busch).
Wszystkie jednostki Dywizji były połączone od samego początku prawdziwymi więzami koleżeństwa, zwłaszcza na początku II wojny światowej.

Upór szybkiego szybkiego uformowania, duża ilość personelu oraz zmian organizacyjnych i trudności ( Wiosną 1936 roku w pułku był jeszcze Batalion Zapasowy Wohlau – Lokalizacja Wohlau oddany 30.09.1936 roku przez I batalion – Lokalizacja Oleśnica- do nowo powstającego
51 pułku piechoty), spowodowały szybki rozrost pułku do stałych struktur.

Ze względu na bardzo dużą ilość obowiązków służbowych drugiego dowódcy pułku Pułkownika Agricola, w 1935 roku dołączył także Pułkownik von Hannecken.

Oficer pułku portretuje osobowości dowódcy pułku w następujący sposób:
„Prawdziwy, stonowany charakter dowódcy miał bezpośredni wpływ na kadrę oficerską i podoficerską, jego osobowość, tworzyła jednolitą strukturę wewnętrzną pułku, szczęście i prawdziwe więzy koleżeństwa – jego duch i zdrowa ambicja doprowadziły do doskonałości
i zbudowania pułku na czystości i poprawności zarządzania, które rozciągały się w dół, aż do pojedynczego kaprala. Edukacji dla trzeźwej oceny, jasnego myślenia taktycznego, lepszego opanowania przepisów, doświadczyli wszyscy, którzy służyli pod jego dowództwem.
Jego krytyka była rzadkością, czasami ostra, ale zawsze sprawiedliwa i dokładna, często przyprawiona subtelną ironią. Któż nie pamięta
tych nocnych ćwiczeń Batalionu, które na skutek niesprzyjających okoliczności okazały się szalenie chybione. Pułkownik Agricola krytykował
to jednym zdaniem: „To były prawdziwe nocne ćwiczenia, było więcej jak ciemno!”.
Oprócz szkolenia, szczególnie bliskie sercu pułkownika Agricoli było związanie młodego pułku z tradycjami ustanawiającymi bliski kontakt
z jego lokalizacją – stolicą śląska, jako naturalnym korzeniem. Nowo zaprojektowany herb regimentu stanowił wyraz takiego myślenia dowódcy.

10 Marca, dzień założenia fundacji Żelazny Krzyż 1813 we Wrocławiu, stał się oficjalnie dniem pułku. Wtedy 49-ty odbywał publicznie militarne, sportowe, poważne i wesołe występy w:
Hali Stulecia, na stadionie, (na fryzyjskiej łące?). Zatem pułkownik Agricola umocnił prestiż i popularność pułku we Wrocławiu
– „Domu pułku”.

W październiku 1937 roku pułkownik Agricola został przeniesiony ze stanowiska dowódcy okręgu wojskowego 3 do Opola. Jego pożegnanie
z pułkiem należało do długich i smutnych – pokazał on jak zdobyć szacunek i uznanie swoich przełożonych oraz zaufanie i podziw swoich podwładnych.
Jego następcą został pułkownik von Rothkirch u. Panthen, który wcześniej dowodził okręgiem wojskowym nr 3. Z nim przyszedł stary „Ślązak” na szczycie pułku. Jego adiutant, ówczesny Hauptmann Uechtritz pisał o nim tak:
„W swojej osobie łączył rzadko spotykaną u żołnierza harmonię głowy z sercem, jasnego myślenia z żołnierską życzliwością i przyjaznym charakterem. Był ludzki i naturalny. Zawsze dobrze komunikował się z przełożonymi, w kręgu oficerów szanowany i ukochany towarzysz, wśród swoich żołnierzy zawsze pełen humoru, miły i życzliwy, pełny zrozumienia dla ich potrzeb i problemów. Kiedy innym oficerom zajmowało dużo czasu aby zdobyć zaufanie, on zdobywał je w bardzo krótkim czasie swoją naturalnością i otwartością. Ten ścisły związek zaufanie pomiędzy dowódcą, oficerami, podoficerami i żołnierzami tworzył podwaliny dla możliwości współpracy służbowej oraz mocy
i zdolności operacyjnej pułku”

Pułkownik von Rotkirch kontynuował budowę na fundamentach postawionych przez jego poprzedników. Jego głównym zadaniem było zapewnienie jednolitego sposobu myślenia i działania korpusu oficerskiego; byli oficerowie z Reichswehry obok tych z Policji; inni rozwijali karierę wojskową lub byli przez lata w cywilu. Ta dalekowzroczna, niestrudzona praca ma niezwykle ważne znaczenie dla pułku. Stworzył korpus oficerski wysokiej etyki i dobrych umiejętności, o pełnej odpowiedzialności odczuwalnej dla postawy i wydajności pułku, a zatem również o niezachwianej lojalności wobec niego. To sprawdziło się podczas wojny, kiedy obfite żniwa śmierci zbierały swoje plony,
a „nasz pułk” wciąż był w ruchu. Taka postawa była także prezentowana przez korpus podoficerski który był zawsze wzorem do naśladowania dla żołnierzy i stanowił solidne wsparcie w wielu trudnych dla pułku godzinach.

Po wkroczeniu do Austrii 10 Marca 1938 roku, w którym pułk nie uczestniczył, wciąż trwała dla nas cisza tworzenia i szkolenia, nieskrępowana zewnętrznymi napięciami i wydarzeniami politycznymi. W tym dniu obchodzono po raz kolejny dzień pułku co wiązało się
w dniach 11 i 12 marca z obchodami 125-letniej rocznicy ponownego założenia fundacji Żelaznego Krzyża wraz z imponującymi demonstracjami militarnymi i sportowymi. Wrocławianie wykazali w związku z tym dużo entuzjazmu dla pułku. Cieszyli się na widok mężczyzn w szarych płaszczach wszędzie tam gdzie ich zobaczyli.

Pobyt w lecie 1938 na nowym poligonie Wildflecken/Rhön i ogromne manewry w Okręgu Leobschütz przy południowej granicy Śląska uświadomiły wszystkich o powadze sytuacji. Z dnia na dzień zaostrzała się sytuacja polityczna. 1 października 1938 rozpoczęła się inwazja
na Sudety.
Ponieważ Pułkownik von Rotkirch musiał objąć biuro w Opolu, Regimentem dowodził Pułkownik Schmidt – pułkownik sztabu regimentu. Od Ziegenhals po przekroczeniu Altvatergebirge pozostaliśmy w okolicach Mäahrisch-Neustadt przez kilka tygodni, było okropnie gorąco.

Od czasu zmiany politycznej atmosfery przez Hitlera nie było czasu na odpoczynek. Choć dla pułku
zima była okresem zwykłych planów treningowych to w marcu 1939 niespodziewanie poczyniono przygotowania do naszego wymarszu.
Były to pierwsze przygotowania do wojskowego zajęcia Czechosłowacji. Pułk został przetransportowany do Grafschaft Glatz. Po raz pierwszy w życiu odczuliśmy napięcie przed inwazją na obce terytorium. Ponieważ Republika Czeska się poddała, 15 marca rozpoczęła się okupacja Czech. Przez 6 tygodni pułk pozostawał w Gegend von Pardubitz i Chrudim. Pułkownik von Rotkirch otrzymał polecenie szukania
i rozbrajania Czeskich Sił Zbrojnych obecnych w swoim obszarze, 8 pułku Dragonów i Mil.

Po powrocie przyznano pułkowi po raz kolejny krótki okres spokoju w mieście garnizonowym. Następnie skala napięć politycznych gwałtownie wzrosła. W pierwszym dniu sierpnia 1939 roku wczesnym rankiem pułk opuścił – w przeciwieństwie do innych w ciszy
i bez zwracania uwagi ludności – nasze kochane koszary i nigdy już do nich nie powrócił.
W pełni sił i struktur pułk zajął pozycje przed Gross-Rauden na południowy zachód od Gliwic. Wszyscy myśleli, że to blef, że nie będziemy poważnie angażować się w wojnę. Wierzono, że będzie to co najwyżej „kwiatowa wojna”, okupacja na ograniczonym terenie.

Zmieniło się to w ostatnich dniach sierpnia, 31.08.1939 rozwiały się wszelkie wątpliwości i nadzieje na pokój, następnego ranka ruszamy
do Polski.